KRYSTYNIARZE - MAZURY 2011


 
Mazury 2011
  
 
.... i nadszedł ten długo oczekiwany moment

 
 
Spotkanie o północy, tym razem na stacji benzynowej koło Pięknego zapakowaliśmy się w trzy samochody i pognaliśmy do  Pięknej Góry koło Giżycka gdzie czekały na nas dwie łajby. Największe w porcie.

 

 
 
Jak co roku udaliśmy się do Biedronki na zakupy. Sześć wózków pełnych jedzenia oraz napojów zapakowaliśmy na łajby i wyszliśmy na kanał Giżycki a stamtąd na Niegocin.  
  
 
Niegocin przeszliśmy bardzo sprawnie, w końcu nasze łajby miały po 40 m2 żagla. W przejściu na Boczne obraliśmy kurs na kanały aby dotrzeć do Jory na Kokoszkę. Silniki stacjonarne Volvo Penta na naszych łajbach spisywały się znakomicie. Przez całą drogę humory dopisywały. Po kilku godzinach dotarliśmy na Kokoszkę. Na miejscu zorganizowaliśmy fajne ognicho i przy dźwiękach płynących z gitary przywitaliśmy się
z mazurami. Oses tego wieczoru zafundował nam kilka rundek małą motorówką po jeziorze żeby zobaczyć zachód słońca z wody. Wieczorem spotkaliśmy znajomych z obozów żeglarskich na które wcześniej jeździliśmy.

 

 



promyk słońca dotknął wyspę



O poranku śniadanko i już za chwilę byliśmy na wodzie. Obraliśmy kurs na Ruciane Nida. Po drodze minęliśmy Mikołajki – Pierwsza wzmianka o miejscowości pochodzi z roku 1444. W Mikołajkach w połowie XV w. przy moście były dwie karczmy. Przywileje dla karczmarzy zostały odnowione w 1516 r. Byli oni zobowiązani do transportu krzyżackich szat i żywności (każdy wozem dwukonnym) do Rynu i z powrotem. Krzyżacy w Mikołajkach posiadali monopol na połów ryb, które eksportowali. Posiadali oni także wpływy z myta od każdego korzystającego z mostu, znajdującego się na przesmyku między jeziorami. Obecnie w Mikołajkach jest przystań Żeglugi Mazurskiej i około 1,5 tys. miejsc w hotelach, w tym Hotel Gołębiewski 1,2 tys. oraz kilkaset miejsc noclegowych w pensjonatach i kwaterach prywatnych. Jest kilka knajp poczta targ i niezłe zapiekanki . Mikołajki są stolicą regat oraz częstych koncertów szantowych.

 

 

 

  Bełdany przyjęły nas mocną trójką co pozwoliło nam na pełnych żaglach szybko przedostać się do Guzianki. W śluzie byly tylko nasze dwie łajby. Długi nawiązał nowe znajomości.
 


Śluza Guzianka – śluza komorowa w Guziance, części Rucianego-Nidy, pomiędzy jeziorami Guzianka Mała i Bełdany. Wybudowana w roku 1879. Początkowo komora śluzy była wykonana z drewna, dopiero w 1899 drewno zastąpiono ścianami z cegieł i kamieni, wybudowana i uruchomiona: 1879 rok różnica poziomów: 2 m, długość: 44 m, szerokość wrót: 7,5 m. łączy główny system jezior mazurskich (przez jezioro Bełdany), z miastem Ruciane-Nida, z Jeziorem Nidzkim oraz z mniejszymi jeziorami Guzianka Mała i Guzianka Wielka (poziom wody wyższy o około 2 m, od większości zbiorników żeglownych w Krainie Wielkich Jezior Mazurskich). Ważny węzeł komunikacyjny na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich. W sezonie żeglarskim ruch przez śluzę jest na tyle duży, że od pewnego czasu rozważa się wybudowanie drugiej komory w miejscu znajdującego się nieopodal jazu. 
 
 

 

 

Po minięciu Guzianki przepływamy koło portu w Rucianem – Nida
i kierujemy się pod most na jezioro nidzkie. Jeziorko położone jest w woj. warmińsko-mazurskim, w powiecie piskim, leżące na terenie miasta Ruciane-Nida oraz w gminach Ruciane Nida i gminy Pisz. Jezioro leży na terenie Równiny Mazurskiej w Puszczy Piskiej.

 

Na północy łączy się poprzez jeziora Guziankę Wielką i Guziankę Małą z jeziorem Bełdany. Część tafli jeziora wchodzi w skład rezerwatu przyrody o łącznej powierzchni 2935 ha, zaś jezioro sąsiaduje z Mazurskim Parkiem Krajobrazowym. Uważane jest za jedno z najpiękniejszych jezior w Polsce. Znajduje się na końcu tak zwanego Szlaku Puszczańskiego. Jezioro jest jednym z najmniej zmienionych przez działalność człowieka akwenów w Krainie Wielkich Jezior Mazurskich. Istnieje kilka przyczyn takiego stanu. Po pierwsze nad jeziorem jest przede wszystkim bardzo mało osad ludzkich. Po drugie jezioro jest końcem szlaku i nie prowadzi nigdzie dalej. Przyczyną trzecią jest prawna ochrona jeziora, a jednym z jej efektów jest zakaz używania silników spalinowych na większości powierzchni jeziora. Dzięki temu akwen jest rzadko odwiedzany przez turystów szukających atrakcji, co czyni z niego idealne miejsce wypoczynku dla osób szukających ciszy i kontaktu z jak najmniej zmienioną przyrodą. Przycupnęliśmy naszymi łódkami na starej bindudze i oddaliśmy się relaksowi przy dźwiękach gitarowych strun. Rano szybko się uwinąwszy się postanowiliśmy że robimy skok na Śniardwy. Mocna to była przeprawa
i długa więc kiedy Piękny zadzwonił że stoją na Sekstach po prawej stronie zaraz za cyplem, bardzo nas to ucieszyło. Zacumowaliśmy do drugiej łajby ponieważ zanurzenie nie pozwoliłoby na zejście na ląd suchą nogą. Guma ugotował pyszny rosół i po obiedzie rozpoczęliśmy koncert wspomnień. Ranek przywitał nas mocną czwórką więc ciepło poubierani wyszliśmy z powrotem na Śniardwy gdzie po około pół godzinie zrzuciliśmy grota i szliśmy na samym foku bo szkwały odrywając wodę od tafli dochodziły do 6 stopni boforta.
Na Śniardwach byliśmy tylko my. Naprawdę było ostro. W przesmyku postawiliśmy grota i po dojściu do przystani WOPR-u w Mikołajkach poszliśmy nabyć kilka świeżych produktów które się skończyły oraz wysłać pocztówki. Po powrocie z zakupów od razu w porcie położyliśmy maszt
i przechodząc po trzema mostami zostawiliśmy Mikołajki za rufą. Mikołajskie dało nam też popalić więc przed przesmykiem koło wyspy szliśmy już na silniku pełną parą walcząc z wiatrem . Kurs obraliśmy na Kokoszkę żeby uzupełnić paliwo i pożegnać się do przyszłego roku z miejscowymi gospodarzami Antonim i Waldkiem. Po zatankowaniu kurs na kanały, za kanałem tałteńskim zjedliśmy obiad na kotwicy
i poszliśmy na Kulę żeby tam spędzić noc lecz  sezon zamknęli dość wcześnie i zwinęli pomosty co sprawiło że przepłynęliśmy pod mostem
i stanęliśmy na biwaku na lewym brzegu jeziora Bocznego.





 
 
Miejsce świetne do wędkowania więc część załogi zajęła się moczeniem kijów w wodzie a część chłopaków poszła szukać sklepu z pieczywem. Poranna mgła zasnuła jezioro więc bardzo wolniutko popłynęliśmy przez Boczne
i Niegocin na Tajty starym kanałem Niegocińskim. Jest to jeden z kanałów mazurskich łączący Niegocin z jeziorem Tajty. Ma długość 1200 metrów, przechodzi pod mostem kolejowym odcinka linii kolejowej z Wilkas do Giżycka, a dalej pod mostem drogowym łączącym te same miejscowości. Po zachodniej stronie kanału leżą Wilkasy, a po wschodniej Giżycko. Kanał ten służy dla mniejszych jednostek pływających. Statki pasażerskie Żeglugi Mazurskiej korzystają z Kanału Giżyckiego. Stanęliśmy na Tajtach na kotwicy na godzinkę żeby zjeść obiadek i ostatni raz zamoczyć kije. Podnieśliśmy kotwicę i po dwudziestu minutach manewrowaliśmy już w porcie. Wieczorem było jeszcze pożegnanie z Mazurami
i wspomnienia z minionego rejsu.





Jeszcze tylko ostanie poprawki klaru
i za chwilę wracamy do domu . Wszyscy wrócili cali i zdrowi.
Z utęsknieniem będziemy czekali do przyszłego roku.
 

 
Do zobaczenia za rok
 
 



=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=
żeglarstwo, szkolenie, jachty, szanty, mazury, gitara, łodzie, jachting, locja, krystyniarze Zrobtozamnie.com