KRYSTYNIARZE - MAZURY 2010

Mazury 2010

Troszkę nam zeszło przy opisywaniu wrześniowego rejsu 2010 ale jak to się mówi lepiej późno niż wcale.:)
W tym roku zabierzemy ze sobą dziennik pokładowy który każdy z nas będzie uzupełniał w trakcie rejsu. I tym razem
nic nam nie umknie

W dniu wyjazdu zbiórka o północy na Mc Donald, szybkie tankowanie i jedziemy. Tym razem na trzy auta. Jedno auto prowadził Mały, drugie Bucek a trzecie Długi.
W wyprawie udział wzięli wcześniej wspomniani kierowcy oraz Oses, Piękny, Leon, Radziu, Piter, Struna, Robert, Marcin, Piotrek i Kamyk. Droga jak zwykle przebiegła bardzo sprawnie, kilka zmian za kierownicą i jesteśmy w Węgorzewie ok 8 rano. Nasze Antile 26 już na nas czekały





 

Część załogi nabierała dobrego humoru a kierowcy
z resztą załogi wyskoczyli na zakupy do biedronki. Piękny rozdał listy zakupów, każdy wziął po wózku i do boju. Zeszło nam z półtorej godziny ganiając między regałami. Po przyjeździe do portu rozdysponowaliśmy zakupy na dwie łódki, zapakowaliśmy graty, pozostało tylko przebrać się w sztormiak i na wodę !!!.

Eehh zawsze pierwszego dnia, człowiek czuje dlaczego czeka z utęsknieniem cały rok na ten wyjazd. Wiatr w żaglach, szanty, krystyniarka, ekipa i te niezapomniane wschody i zachody słońca.:)



 

Z Węgorzewa kanałem wyszliśmy na jezioro, humory dopisywały. Plan na pierwszy dzień był prosty. Postanowiliśmy że staniemy na noc w Koloni Harsz. Wieś mazurska w powiecie węgorzewskim założona w 1550 roku.Po przypłynięciu do portu okazało się że jesteśmy sami (to lubimy najbardziej) więc rozpaliliśmy ognisko, wyciągnęliśmy dwie gitary + tamburyn Osesa i oficjalnie rozpoczęliśmy „ Przywitanie z Mazurami” Ognisko długo się paliło tej nocy.


 

O poranku śniadanko i na wodę, wiała trójka i pięknym halsem obraliśmy kurs na Giżycko. O tej porze roku most na kanale Giżyckim jest otwierany tylko kilka razy dziennie więc od razu postanowiliśmy że idziemy na kanał przez Tajty, który jest co prawda płytki ponieważ głębokość wynosi tylko 70 cm ale za to zawsze otwarty.




Niegocin przeskoczyliśmy w mig urządzając sobie małe regaty a właściwie gonitwę za króliczkiem którym okazał się Mały trzymający w ręku małą krystyniarkę.

 

Ok godziny 14-tej postanowiliśmy zatrzymać się na obiad i drobne zakupy .
Godzinka przerwy i hajda na kanały. Około 17-tej przypłynęliśmy do Jory gdzie po sklarowaniu jachtów udaliśmy się do Leszka (Klub Żeglarski Zagłębie) żeby się przywitać oraz żeby pójść nad jezioro Kuchenka nad którym wiele lat temu zaczynaliśmy naszą przygodę z żeglarstwem, usiąść wypić piwo, powspominać. Po powrocie na jacht zostaliśmy oficjalnie zaproszeni na na Wesele Osesa. Nazajutrz postanowiliśmy że zostaniemy w Jorze, można spokojnie zarzucić wędki, poszantować .Dzień upłynął nam pod hasłem RELAKS. Wieczorem przy ognisku zapoznaliśmy inną ekipę z Wawy. O świcie na łajbie byli już wszyscy

 



 


 
Wypoczęci po śniadanku, zostawiamy Jorę za rufą i płyniemy dalej na południe, minęliśmy Mikołajki i weszliśmy na jezioro Bełdany gdzie postanowiliśmy poszukać jakiejś fajnej bindugi żeby zrobić ognisko.




Dzień przywitał nas mocną trójką, więc nie zwlekając ruszyliśmy na jezioro. W planie mieliśmy przeskoczyć na Śniardwy i stanąć na wyspie Czarci Ostrów. Przy tak dobrym wietrze udało nam się to wykonać bardzo szybko. Wieczorem szanty i opowieści nie tylko o tematyce żeglarskiej
O poranku podniosła się mgła nad Śniardwami




 

Poranna kąpiel w jeziorze szybko postawiła wszystkich na nogi. Po obfitym śniadaniu obraliśmy kurs na północ zostawiając Śniardwy za rufą. Wiatr troszkę zelżał więc wspomagając się silnikiem po całym dniu dopłynęliśmy na cypel przed wejściem na Niegocin. Następnego dnia rano musieliśmy odstawić Pięknego do Giżycka na pociąg. Jeszcze wspólne zdjęcie i Marcin obrał kurs na dworzec
a my na Mamerki, gdzie część załogi chciała zwiedzić kompleks poniemieckich bunkrów.

W Mamerkach, na Mazurach, nad Kanałem Mazurskim, około 8 km od Węgorzewa, 22 km od Giżycka, 25 km od Kętrzyna, a 18 km od Gierłoży znajduje się jeden z najlepiej zachowanych w Polsce kompleks niezniszczonych bunkrów niemieckich z okresu II wojny światowej - Kwatera Główna Niemieckich Wojsk Lądowych




 

 

Wieczorem dotarliśmy do Węgorzewa i postanowiliśmy że udamy się do miejscowej tawerny żeby wypić pożegnalne piwko



Rejs był bardzo udany, czego dowodem jest fakt że na spotkanie podsumowujące wyprawę przyszli wszyscy
 




=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=
żeglarstwo, szkolenie, jachty, szanty, mazury, gitara, łodzie, jachting, locja, krystyniarze Zrobtozamnie.com